Dlaczego Teneryfa?

Jako że na Cyprze, na który wybraliśmy się na przełomie roku, nie wygrzaliśmy się dostatecznie dużo, jeszcze więcej słońca i wyższych temperatur postanowiliśmy poszukać właśnie na Wyspach Kanaryjskich.

Kilka lat temu zwiedziliśmy Fuerteventurę i Lanzarote, zatem te dwie wyspy odrzuciliśmy. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Teneryfę z racji opinii, że to najbardziej zróżnicowana wyspa archipelagu.

Potem jeszcze dołożyliśmy La Palmę. Pasowały nam loty (z Polski nie ma rejsowych lotów na tę wyspę, my lecieliśmy z Berlina), a sama wyspa też wydawała się interesująca. Zatem ostatecznie 5 dni przeznaczyliśmy na Teneryfę, a 4 dni na La Palmę.

Pogoda

Polecieliśmy w połowie lutego i trafiliśmy na idealną pogodę. Temperatura od 20 do 28 stopni, niemal cały czas na krótki rękawek. Nawet po zachodzie słońca było przyjemnie ciepło. Nieco niższe temperatury były w głębi obu wysp, ale choćby trekking w okolicach Teide na wysokości ponad 2 000 m n.p.m. nadal można było pokonać w krótkim rękawku. Spośród tych 9 dni większość była słoneczna, a delikatny deszcz spadł dopiero ostatniego dnia.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że taka pogoda w tym okresie roku nie jest wcale pewna. Niemal zaraz po naszym wyjeździe temperatury mocno spadły, w okolicach Teide spadł nawet śnieg, wiał porywisty wiatr i zamknięto nie tylko kolejkę na Teide i okoliczne szlaki, ale nawet drogi prowadzące do Teide. Sporo więc zależy od szczęścia.

W dniu przylotu na Teneryfę zmierzyliśmy się z jeszcze jednym zjawiskiem pogodowym – kalimą. Wiatr przywiał znad Sahary mnóstwo drobinek piachu i powietrze było zupełnie nieprzejrzyste. Na szczęście w kolejnych dniach kalima ustąpiła i mogliśmy podziwiać widoki największej wyspy tego hiszpańskiego archipelagu.

Zakwaterowanie

Naszą bazą wypadową na Teneryfie była miejscowość Mesa del Mar na północnym brzegu Teneryfy.

Na tej wyspie lokalizacja noclegów ma o tyle mniejsze znaczenie, że wokół dużej części wyspy poprowadzona jest autostrada, umożliwiająca szybki przejazd pomiędzy dość odległymi miejscami. Przykładowo do Siam Parku, położonego na drugim krańcu Teneryfy, mieliśmy raptem godzinę i 10 minut jazdy.

Nasz apartament był na 7. piętrze wieżowca Mar y Sol i choć sam dojazd do tego miejsca był odrobinę uciążliwy, to widoki z okna na ocean i Teide były fantastyczne. Sam apartament miał wszystko, co potrzeba, do tego właściciel bardzo sympatyczny i kontaktowy. Jednym słowem – polecamy – Salitre Suite Oasis w Mesa del Mar na Teneryfie.

    Wynajem auta

    Auto jest niezbędne, jeśli chcemy sprawnie poruszać się po wyspach. My skorzystaliśmy z wypożyczalni Top Car (również na La Palmie) i nie mieliśmy żadnych uwag ani co do stanu aut, ani do obsługi. Bez problemu dodano nam drugiego kierowcę, stanowiska wypożyczalni były zaraz po odbiorze bagażu, oddanie auta trwało może 30 sekund.

    Jazda po Teneryfie

    Dzięki autostradzie po Teneryfie jeździ się dość sprawnie, choć w górach trafimy oczywiście na serpentyny. Wyzwanie stanowią natomiast ronda z dziwnym, innym niż w Polsce, systemem zjazdów. Nawigacja GPS okazuje się w tym względzie mało pomocna, trzeba bardzo uważnie patrzeć na znaki, a i tak kilka razy pojechaliśmy w zły zjazd.

    Drugą trudność stanowi jazda po miasteczkach. Są one bardzo zatłoczone, kilka razy trafiliśmy na spore korki. Wielokrotnie mieliśmy duży problem ze znalezieniem wolnego miejsca do zaparkowania. Najlepiej wcześniej poszukać na mapach sporego parkingu, by uniknąć niepotrzebnego przepychania się przez ciasne uliczki.

    Problem z miejscem parkingowym jest też powszechny w miejscach atrakcyjnych turystycznie, np. pod Teide czy przy Los Gigantes.

    Co robić na Teneryfie?

    Teneryfa to wyspa bardzo turystyczna, stąd też bogata oferta atrakcji typu parki wodne, zoo, gokarty, rejsy itd. Jest tu też wiele szlaków trekkingowych, choć niektóre z nich wymagają pozwoleń, często płatnych. Miasteczka są ładne, ale dość zatłoczone. Krótko mówiąc – każdy znajdzie coś dla siebie.

    To, co może irytować, to dostępność usług gastronomicznych – każda restauracja ma inne godziny otwarcia (sjesty!), a informacje podane na mapach Google często są nieaktualne. Jeśli zaś chodzi o kuchnię kanaryjską – warto spróbować kanaryjskich ziemniaczków (gotowanych w mundurkach z duuuużą ilością soli) z sosem mojo (rojo lub verde), a także niektórych mięs i owoców morza (przede wszystkim grillowanej ośmiornicy). Musimy jednak przyznać, że za kanaryjskim jedzeniem tęsknić nie będziemy.

    Uwagi ogólne

    Na koniec wrzucimy jeszcze kilka naszych obserwacji, które może przydadzą się naszym naśladowcom:

    • znajomość języka angielskiego jest dość powszechna, mieliśmy tylko jeden przypadek, gdy druga strona mówiła tylko po hiszpańsku,
    • w wielu miejscach jest zakaz wrzucania papieru toaletowego do ubikacji,
    • gniazdka elektryczne są takie same, jak w Polsce,
    • słońce potrafi mocno dać się we znaki, krem z filtrem to konieczność,
    • płatność kartą jest bardzo rozpowszechniona, nie potrzeba brać wiele gotówki,
    • na część szlaków wymagane są pozwolenia – jeśli komuś zależy na konkretnych trekkingach na Teneryfie, to trzeba wcześniej spojrzeć, kiedy uwalniane są pozwolenia na konkretny tydzień i polować na wejściówki – na najlepsze szlaki pozwolenia znikają bardzo szybko,
    • po naszych przygodach z (nie)wejściem na sam szczyt Teide zalecamy bardzo uważne przestudiowanie wymogów (nie tylko na stronie, na której kupuje się pozwolenie, ale też w necie), gdyż ich niespełnienie może skutkować niewpuszczeniem na szlak,
    • deszcz i chmury nad naszymi głowami nie oznaczają, że tak jest na całej wyspie – często 10 czy 20 km dalej świeci piękne słońce.

    Fotogaleria

    Park Narodowy Teide

    La Quinta-Boca de Paso, Masca, Los Gigantes

    La Orotava, Garachico

    Icod de los Vinos, Puerto de la Cruz

    La Laguna, Mesa del Mar

    Anaga