Jednodniowy wypad do Wenecji był pomysłem spontanicznym i wcześniej nieplanowanym. Skłoniła nas do tego kiepska prognoza pogody w Dolomitach. Stwierdziliśmy, że lepiej w słońcu zwiedzić Wenecję niż w deszczu chodzić po górach. Pod względem logistycznym była to dość łatwa eskapada – z Dolomitów do Wenecji jedzie się nieco ponad 2 godziny, w większości wygodną autostradą. Na miejscu, w Wenecji, jest przygotowany ogromny parking, na którym należy zostawić auto i to w zasadzie wszystko. Potem pozostaje jedynie zwiedzanie Wenecji, czy to na piechotę czy korzystając z transportu wodnego.

Oczywiście nie jest tak, że Wenecja ma same plusy. Można się lekko przyczepić do niezbyt przyjemnych zapachów w niektórych zaułkach, do wielkich tłumów w okolicy placu św. Marka i Bazyliki św. Marka. Sporo budynków sprawia wrażenie nieco zaniedbanych. Jednak Wenecja jest fascynująca przez to, że tak bardzo różni się od setek innych miast. Te wszystkie kanały, mosty, brak aut, to wszystko sprawia, że jest to miasto niepowtarzalne. A można też uniknąć tłumów, gdy tylko zejdziemy z głównych placów w liczne boczne uliczki.

A dla nas, dodatkowo, była to świetna odskocznia od wędrówek po górskich szlakach.