„Szlak Kościołów Drewnianych wokół Puszczy Zielonki” powstał w 2008 roku. Na szlaku znajduje się 12 drewnianych kościołów na terenie 6 gmin położonych na północny wschód od Poznania (Swarzędz, Czerwonak, Kiszkowo, Murowana Goślina, Pobiedziska, Skoki). Kościoły te powstały pomiędzy XVI i XIX wiekiem.
Po przeanalizowaniu trasy stwierdziliśmy, że w jeden dzień bardzo ciężko będzie przejechać cały szlak. Dlatego zdecydowaliśmy się podzielić zwiedzanie na dwie części.
Szlak kościołów drewnianych cz. 1
Pomysł na jednodniową wycieczkę wydawał się dobry - Szlak Drewnianych Kościołów wokół Puszczy Zielonka. Teraz trzeba było to tylko umiejętnie sprzedać dzieciakom, by też z tej wycieczki czerpały przyjemność. Opcja - hej, pojedziemy zobaczyć kilkanaście fajnych kościołów z dużym prawdopodobieństwem mogła się zakończyć niepowodzeniem 🙂. Na zdjęciu pierwszy kościół na szlaku - kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rejowcu z 1626 roku.
Zatem wymyśliliśmy - przygotowaliśmy krótkie opisy każdego kościoła, po czym chłopacy mieli oceniać jak im się każdy kościół podoba, w skali 0-10. Mieli zwracać uwagę czy kościół jest zadbany, czy jest ładny, jak wygląda w środku, czy ma dzwonnicę (tutaj dla przykładu dzwonnica była skromna, ta budka po prawej stronie, ale za to stara), jak wygląda najbliższe otoczenie kościoła, itd.
Ponadto gdy zaprezentowałem im pomysł na wycieczkę, to zacząłem tak: pamiętacie jak graliśmy w grę "Perły powiatu poznańskiego"? A chcecie pojechać zwiedzić dwa miejsca z tej gry? No, pewnie że chcieli 🙂. Na zdjęciu wnętrze kościoła w Rejowcu.
I gdy sobie ze wszystkich możliwych stron oglądaliśmy i ocenialiśmy kościół w Rejowcu, zaczęli się schodzić lokalsi na mszę. Gdy się zaczęła msza, stwierdziliśmy, że nic tu po nas, czas na następny kościół. A na parkingu niespodzianka - zastawili nas tak, że mowy nie było o wyjeździe. Zresztą nie tylko nas, wszystkich, którzy stanęli w pierwszym rzędzie. Cóż, mieliśmy ekstra godzinę na zwiedzenie wszystkich pozostałych atrakcji tej wsi (czyli marnego placu zabaw). Lekki falstart na początek.
Nr 2 - Kościół św. Marii Magdaleny w Długiej Goślinie. Już przejeżdżając główną drogą w tej wsi był doskonale widoczny.
Jest to najstarszy kościół na szlaku, z ok. 1600 roku. W oczy rzucało się to, że w odróżnieniu od poprzedniego kościoła, ten miał drewniany dach oraz wyższą wieżę.
Adaś był bardziej skory do wyższych ocen - czasem wystarczyło, by rzucił okiem na dany kościół i stwierdzał - dobry jest, daję dychę. Jaś miał nieco bardziej krytyczne spojrzenie i dostrzegał różne mankamenty - a to zaniedbane otoczenie, a to walący się płot, a to krzywy piorunochron.
Fajne było to, że wkrótce sami zaczęli zwracać uwagę na różne szczegóły np. czy okna są zwykłe czy witraże, czy dzwon jest mały czy duży, czy drewniane ściany są zakonserwowane czy podniszczone.
Skierowaliśmy się w kierunku Skoków do kolejnego celu, a tu po drodze, zupełnie niespodziewanie, w miejscowości Budziszewko, przy samej drodze trafiliśmy na kolejny drewniany kościół.
Był to kościół pw. św. Jakuba Apostoła z 1755 roku.
Gdy dorośli poszli oglądać kościół, młodzież wyposażona w 6 zł poszła dobijać targu ze sprzedawcą pierników.
Zostawiamy Budziszewko, kolejny cel to Skoki.
Nr 4 - kościół św. Mikołaja Biskupa w Skokach z 1737 roku. Od razu widać, że mocno różni się od poprzednich obiektów. Jest to konstrukcja drewniana, wypełniona cegłami (odmiana muru pruskiego). W 2006 roku kościół został gruntownie odnowiony. Okazało się, że drewniane belki w ścianach były zmurszałe, a cegły pomiędzy nimi w tak kiepskim stanie, że ściany postawiono od nowa, zachowując oczywiście poprzednie wzornictwo.
W środku też mocno się różnił od poprzednich kościołów. Był większy, i przede wszystkim nie było tu drewna.
Jednak zapamiętamy ten kościół bardzo dobrze, a to dlatego, że mogliśmy z bliska obejrzeć organy. Jeszcze z niemieckimi napisami, zapewne z XIX wieku.
Okazało się, że organista, choć siedzi tyłem do wszystkich, to ma dobry ogląd na to, co się dzieje za jego plecami 🙂.
I ostatni rzut oka na efektowny kościół w Skokach.
Po przerwie obiadowej kontynuowaliśmy naszą wyprawę. Kościół nr 5 to kościół Wszystkich Świętych w Raczkowie z 1782 roku. W XX wieku przeszedł on dwa istotne remonty. Najpierw w latach 60. przeprowadzono remont generalny, a w 1985 roku wymieniono poszycie dachu.
Ku pewnemu naszemu niezadowoleniu był on zamknięty na cztery spusty (mimo że była to niedziela).
Ale po krótkim rzucie oka na nasz przewodnik okazało się, że w kolejnym kościele, św. Michała Archanioła w Jabłkowie z 1754 roku - jest niemal identyczne wnętrze. Zatem, strata niewielka 🙂.
Chłopcy wystawili oceny, zatem można jechać dalej.
W pobliskim Jabłkowie niemiła niespodzianka - także nie można wejść do środka. Cóż robić, obejrzeliśmy kościół św. Michała Archanioła z zewnątrz i jedynie pozostało nam nacieszyć się zupełnie inną od poprzednich dzwonnicą.
W kościele w Jabłkowie ewidentnie drzwi nie pasowały do reszty, pewnie zostały dorobione znacznie później.
Zaciekawił nas też fragment chyba zakrystii, który został dobudowany z cegieł. Widać było, że temu kościołowi zdecydowanie przydałby się remont.
I na koniec kościół nr 7, kościół św. Jana Chrzciciela w Kiszkowie z 1733 roku.
Podobnie jak dwa poprzednie, był zamknięty, więc przyjrzeliśmy się najbliższemu otoczeniu. Pod tym względem był to chyba najlepiej utrzymany obiekt.
Ale zawsze jakiś nowy element się przytrafił. A co to to zielone na ścianie? A czemu z tej strony kościoła to jest, a z drugiej nie? A czemu tego nie odmalowano? Na tym kończymy część pierwszą wycieczki Szlakiem Drewnianych Kościołów. Musimy wrócić i dokończyć Szlak, bo jeszcze nie dotarliśmy do Pereł Powiatu Poznańskiego (kościół w Węglewie i Uzarzewo) 🙂.
Jakie wnioski po zwiedzeniu pierwszych siedmiu kościołów (w tym sześciu ze szlaku)? Bardzo fajne jest to, że poszczególne kościoły różnią się między sobą. Odległości pomiędzy nimi nie są duże – często wystarczy 15-20 minut, by dotrzeć samochodem do następnego. Większość z nich jest położona w małych miejscowościach, przez co jest wokół nich cicho, spokojnie. Jedyne, co nam się nie podobało, to że część z nich była zamknięta i musieliśmy zadowolić się obejrzeniem budowli z zewnątrz. I to mimo tego, że była to niedziela.
Szlak kościołów drewnianych cz. 2
Czas na drugą połowę Szlaku Drewnianych Kościołów. Na pierwszy ogień poszedł Kościół św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Kicinie.
Jak większość kościołów ze szlaku, wewnątrz był kameralny. Kiciński kościół wyróżniał się prostotą, skromnością. Uzbrojony w ściągi byłem gotów odpowiadać na pytania, ile ten kościół ma lat, kto jest na tym obrazie albo czy te organy są cenne.
Kościół w Kicinie powstał w 1751 roku i był wielokrotnie remontowany. Najpoważniejszy remont miał miejsce w 1863 roku, gdy odbudowano zniszczoną wieżę.
Charakterystycznym elementem wokół większości kościołów ze szlaku były wydzielone miejsca poświęcone Maryi (tu akurat dość skromnie urządzone, były też bardziej rozbudowane) oraz dzwonnice.
W porównaniu z innymi kościołami ze szlaku, ten kościół był zadbany, odnowiony, a teren wokół niego uporządkowany.
W Kicinie pierwotne dzwony nie dotrwały w całości do naszych czasów - zagadką pozostało, skąd te uszkodzenia.
Z Kicina wyjeżdżaliśmy z bardzo pozytywnymi wrażeniami - sam kościół ładny, otwarty, okolica kościoła bardzo zielona.
Jadąc polną drogą z Kicina do Wierzenicy okazało się, że przemierzamy fragment Drogi św. Jakuba, czyli szlaku pielgrzymkowego kończącego się w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Natomiast ta kapliczka to stacja drogi różańcowej z Kicina do Wierzenicy.
Mamy kolejny kościół - pod wezwaniem św. Mikołaja w Wierzenicy. Ta budowla wyróżnia się spośród innych wiekiem - zbudowano ją przed 1589 rokiem, podczas gdy większość kościołów ze szlaku jest o 150-200 lat młodsza.
Taki mały bonus dla chłopaków przy kościele w Wierzenicy 🙂.
Kościół bardzo stary, ale wnętrze bardziej współczesne niż w Kicinie. Naszą uwagę zwróciły bogato dekorowane drzwi po lewej stronie.
Okazało się, że to kaplica grobowa Augusta Cieszkowskiego, najbardziej znanego mieszkańca Wierzenicy. Widoczne na zdjęciu drzwi brązowe to najcenniejszy zabytek polskiej romantycznej rzeźby nagrobnej.
Dobudowana w XIX wieku kaplica Cieszkowskich została wzniesiona w stylu zakopiańskim.
Od 2000 roku wnętrze kościoła w Wierzenicy jest sukcesywnie remontowane. Kolejnym elementom wyposażenia przywracany jest dawny blask.
Ostatni rzut oka na kościół w Wierzenicy i w drogę.
Gdy jednak po chwili zobaczyliśmy znak na Dwór Cieszkowskich, postanowiliśmy na chwilę zboczyć z trasy i obejrzeć ten dworek.
Okazało się, że pięknie odrestaurowana budowla służy obecnie jako restauracja i hotel (sprawdziliśmy - ma znakomite opinie), niewykluczone, że kiedyś specjalnie tu zawitamy 🙂.
Dwór powstał w XIX wieku, otacza go 3,5-hektarowy park.
Początkowo dwór był własnością rodziny Cieszkowskich, potem jego właścicielem został Edward Raczyński, prezydent Polski na uchodźstwie. Gośćmi w dworze bywali Hipolit Cegielski, Zygmunt Krasiński czy Tytus Działyński.
No i dzięki tablicy na dworku w końcu nieco zaspokoiliśmy swoją ciekawość, któż to był ten August Cieszkowski 🙂.
Po obiedzie czas na kolejną świątynię - oto kościół św. Michała Archanioła w Uzarzewie z 1749 roku.
W odróżnieniu od poprzednich ten kościół ma konstrukcję szachulcową, a wyraźnie różniąca się od reszty budowli wieża została dobudowana sto lat później.
Cechą charakterystyczną tego kościoła jest wielki szkarłatny baldachim za ołtarzem.
I już jesteśmy w Węglewie przed kościołem św. Katarzyny Aleksandryjskiej z 1818 roku.
To nie byle jaki kościół, to jedna z pereł powiatu poznańskiego! Dlaczego? W grze planszowej, w którą grają nasi chłopacy i w której trzeba odwiedzić wszystkie obiekty należące do pereł powiatu jest właśnie kościół w Węglewie.
Najcenniejszy w tym kościele jest obraz Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, datowany na XVII wiek. Naszą uwagę przykuł jednak widoczny witraż na suficie. Tak naprawdę to tylko lub aż efekt świetlny, a sam witraż znajdował się zupełnie gdzie indziej.
Po drodze z Węglewa do Sławna znów chwilowe zboczenie ze szlaku, bo przy drodze stał samotny drewniany młyn.
Oczywiście musieliśmy podejść i obejrzeć go dokładnie z każdej strony. No i była to pewna odskocznia od kościołów :).
Kaplica św. Rozalii w Sławnie z 1785 roku - przedostatni punkt na naszej trasie. Sam kościółek zamknięty na cztery spusty, ale wokół był niezwykle klimatyczny, położony na zboczach wzgórza cmentarz.
I ostatnia świątynia - Kościół Bożego Ciała w Łagiewnikach Kościelnych z 1741 roku.
Na suficie kościoła umieszczono 10 symbolicznych malowideł nawiązujących do męczeńskiej śmierci Chrystusa i Eucharystii, ale nie mieliśmy okazji ich obejrzeć, gdyż ten obiekt był zamknięty na cztery spusty.
Wracając zahaczyliśmy jeszcze o Biedrusko i niedawno oddane do użytku miejsce upamiętniające Powstanie Wielkopolskie.
Jest symbol - pomnik, są i tablice informacyjne dla chętnych do pogłębienia wiedzy o Powstaniu. Zatem Szlak Kościołów Drewnianych zaliczony, a za największy sukces tej wyprawy poczytuję to, że dzieci nie zniechęciły się do zwiedzania kościołów 😉.
Po kilku miesiącach dokończyliśmy szlak. Odwiedziliśmy kolejne sześć kościołów. I znów, jak poprzednio, nie wszystkie były otwarte. Mimo to z przyjemnością je objeżdżaliśmy, bo każdy był inny, z każdym wiązały się inne historie i ciekawostki. Aby nie było monotonii, zdarzyło się też, że na chwilę zjeżdżaliśmy ze szlaku, by zobaczyć czy to dworek, czy wiatrak, czy miejsce poświęcone Powstaniu Wielkopolskiemu.