9 dni w Omanie i wciąż nam mało!

Dlaczego Oman?

Do odwiedzenia Omanu zachęciła nas wizyta w Jordanii. Pierwszy kontakt ze światem arabskim przyniósł wiele pozytywnych wrażeń i chcieliśmy poznać kolejny kraj z tego kręgu kulturowego. Nowobogackie Katar/ZEA/Bahrajn jakoś nas zbytnio nie pociągają, kilka krajów od razu odpadło ze względów bezpieczeństwa, natomiast wiele dobrych rzeczy przeczytaliśmy o Omanie.

Wcześniej, pewnie podobnie jak większość ludzi w Polsce, w zasadzie nie mieliśmy jakichś konkretnych skojarzeń z tym krajem. W największym skrócie, Oman opisywano jako kraj z piękną, zróżnicowaną przyrodą, długą i bogatą historią, łączący tradycjonalizm z nowoczesnością. Przy tym bardzo pozytywnie nastawiony do turystów, z liberalną odmianą islamu, a przede wszystkim niezwykłą wręcz życzliwością ludzi. Wszystko nam odpowiadało i dlatego postanowiliśmy sprawdzić, ile prawdy jest w tych zachwytach nad Omanem.

Jak dotrzeć do Omanu?

Niestety, nie jest to takie bardzo proste. Z Polski do Omanu latają tylko czartery, a i to przeważnie do Salalah na południu Omanu, podczas gdy zdecydowanie bardziej atrakcyjna turystycznie jest północ kraju. Pozostają zatem przesiadki. My polecieliśmy z Warszawy przez Stambuł do Maskatu liniami Turkish Airways. Jest to rozwiązanie wygodne (bardzo dobre linie, podróż na jednym bilecie), ale na pewno nie najtańsze. Opcja budżetowa to np. lot liniami Wizzair z któregoś z polskich lotnisk do Abu Zabi w ZEA, a następnie lokalnymi liniami albo wynajętym autem przedostać się do Maskatu. Opcja sporo tańsza, ale bardziej kłopotliwa.

Do niedawna do Omanu potrzebne były wizy, ale obecnie (stan na styczeń 2025) turyści przebywający w Omanie do 14 dni nie potrzebują wizy. Formalności na granicy ograniczyły się do zeskanowania paszportów, wbicia pieczątek oraz zeskanowania oczu. Natomiast te formalności trochę trwały.

Kiedy odwiedzić Oman?

I tu odpowiedź jest bardzo prosta. Ze względu na temperatury panujące w Omanie zdecydowanie najlepiej polecieć tam między listopadem a lutym, przy czym najprzyjemniej będzie w grudniu i styczniu. Wówczas w Omanie jest podobnie, jak u nas latem. W pozostałe miesiące jest tylko cieplej, a latem w trakcie dnia temperatury przekraczają 40 stopni. Warto jednak mieć na uwadze, że Oman jest dużym krajem i występują spore różnice w klimacie między północą i południem kraju, a także między wybrzeżem, górami i pustynią.

Jak poruszać się po Omanie?

I znów odpowiedź jest bardzo prosta – jedyną sensowną opcją jest wynajęcie auta. Można w sieciówkach, ale my postawiliśmy na lokalną wypożyczalnię Al Salekhin i byliśmy z niej bardzo zadowoleni. Dostaliśmy takie auto, jak zamówiliśmy, sprawowało się dobrze, mieliśmy bardzo dobry kontakt z opiekunem, a na ostatni dzień wymieniliśmy auto na model sportowy. Jeśli ktoś chce pojechać na pustynię oraz jeździć po górskich drogach szutrowych, powinien wynająć auto typu SUV lub terenowe, z napędem 4×4. My za Renault Dustera z ubezpieczeniem (choć nie było to takie do końca full insurance) za 9 dni zapłaciliśmy 235 OMR (ok. 2500 zł). Samo jeżdżenie po Omanie nie przysparza kłopotów, trzeba jedynie uważać na bardzo liczne fotoradary oraz progi zwalniające. W miastach jeździ się znacznie łatwiej niż w Jordanii.

Co i jak zwiedzać?

I znów – odpowiedź jest dość łatwa, gdyż większość turystów pokonuje podobną trasę. Jest to pętla, która zaczyna się w Maskacie, potem ok. 3 dni w regionie Nizwa, gdzie są góry, kaniony, opuszczone wioski, forty i najlepsze muzeum w Omanie (Oman Across Ages), potem przejazd i obozowanie na pustyni Sharqiyah, dalej zwiedzanie Wadi (Wadi Hawer, Wadi Bani Khalid), miasta Sur, rezerwatu żółwi na wschodnim krańcu Omanu i przejazd wzdłuż wybrzeża do Maskatu, z odwiedzeniem Wadi Shab. My poświęciliśmy na to 9 dni i musieliśmy z pewnych miejsc zrezygnować. Spokojnie moglibyśmy ciekawie zagospodarować jeszcze 3-4 dni. Z uwagi na bardzo duże odległości między północą i południem kraju, bardzo trudno jest za jednym zamachem zwiedzić obie części Omanu.

Nasze must-see w Omanie

  • Pustynia Sharqiya – przepiękne miejsce, warto zapłacić za choćby jeden nocleg na pustyni, polecamy jeden z obozów położonych nieco głębiej na pustyni.
  • Trekkingi w wadi – dla nas absolutnie topowy był trekking do Wadi Hawer (najlepiej z przewodnikiem, my bardzo polecamy Mohammeda @wadi.guide na Instagramie), warty polecenia jest także szlak w Wadi Bani Khalid i Wadi Shab.
  • Plaża Ras al Jinz w rezerwacie żółwi – odwiedziliśmy tę plażę w ciągu dnia ze świadomością, że żółwi nie zobaczymy. Podglądanie żółwi odbywa się nocą wyłącznie z przewodnikiem i jest płatne. Sama plaża jest fantastyczna.
  • Muzeum Oman Across Ages – można w nim spędzić pół dnia. Niezwykle efektowne muzeum, dające wielką dawkę wiedzy o Omanie.
  • Suki – my odwiedziliśmy targi w czterech miastach: Nizwie, Bahli, Sur i Maskacie. Najmniejszy, ale najbardziej klimatyczny był suk w Bahli, względnie najmniej podobał nam się Mutrah w Maskacie.
  • Opuszczone wioski w regionie Nizwa. Warto odwiedzić choć jedną z opuszczonych miejscowości z glinianymi domami. Na pewno godny polecenia jest Harat Al Bilad.
  • Maskat – na pewno Wielki Meczet Kabusa i Opera Królewska. Bardzo ładne są też okolice pałacu Al Alam.
  • Wielki Kanion Omański – tu najbardziej oczywistym miejscem jest łatwy szlak Balcony Walk (oznakowany też jako W6).
  • Muzeum i stocznia łodzi dau w Sur – bardzo fajne miejsce, można zobaczyć, jak powstają charakterystyczne dla Omanu łodzie.
  • Rejs na wyspy Dimaniyat – trwający 4-5 godzin rejs ze snorkelingiem. Nam nie do końca dopisała pogoda, ale sama atrakcja jest bardzo ciekawa, morskie życie bardzo bogate i choć nie jest to tania przyjemność (25 OMR od osoby), to warto.

Co można pominąć?

Zawsze na wakacjach zdarzają się miejsca, które podejdą nam nieco mniej. W Omanie takich miejsc było bardzo mało, ale jeśli któreś mielibyśmy wybrać, to pewnie byłyby to:

  • Bimmah Sinkhole – duża dziura w ziemi, na dnie jest jeziorko, w którym można się wykąpać. Miejsce nawet ciekawe, ale po wcześniejszych trekkingach w wadi czy pustyni już nie robiło takiego wrażenia.
  • Suk Mutrah i jego okolica w Maskacie – bardzo turystyczne miejsce, dość zatłoczone, a jednocześnie jakoś szczególnie nas nie zachwyciło.

Czy w Omanie jest drogo?

Najkrótsza odpowiedź brzmi – nie. Większość cen jest porównywalna do polskich, a część niższa. Tania jest przede wszystkim benzyna (ok. 2,5 zł/l), noclegi (za duże, wygodne apartamenty w hotelach dla 4 osób płaciliśmy 300-400 zł, czasami ze śniadaniem, czasami bez) oraz jedzenie w coffee shopach i większości restauracji poza Maskatem. Porównywalne z polskim są ceny w supermarketach. Niektóre towary są trochę droższe, niektóre trochę tańsze, ale szoku cenowego nie było. Chyba jedynymi rzeczami, które określilibyśmy jako drogie, były półdniowy rejs na snorkeling (ok. 270 zł od osoby) oraz nocleg w obozie na pustyni Sharqiyah (ok. 1100 zł za noc z kolacją i śniadaniem).

Najdroższym elementem wyjazdu był dla nas lot do Maskatu, ale jak wspomnieliśmy wcześniej, i tu istnieją opcje tańsze.

Gdzie mieszkaliśmy?

Z większości naszych hoteli/apartamentów byliśmy zadowoleni, więc chętnie polecimy miejsca, gdzie nocowaliśmy:

  • Bahla Hotel Apartments – hotel na przedmieściach miasta Bahla. Dobra lokalizacja do zwiedzania gór, Nizwy, porzuconych miasteczek. Sam hotel dobry, w cenie mieliśmy też niezłe śniadanie. Tuż obok hotelu są coffee shopy oraz supermarket.
  • Salem Fish Guesthouse – to jest raczej dom gościnny, a nie hotel. Można zamówić tu kolację (wyglądała smacznie) i śniadanie (bez szału). Standard najniższy spośród naszych noclegów, ale akceptowalny. Dobra lokalizacja do zwiedzania plaż z żółwiami. Spośród wszystkich noclegów ten jeden polecamy najmniej.
  • Arkan Al Barzah w Sur – świetny hotel, elegancki, wręcz luksusowy. Mieliśmy do dyspozycji wielki apartament – 2 duże sypialnie, 2 łazienki, kuchnię i pokój telewizyjny. Trochę żałowaliśmy, że nie wzięliśmy tu drugiej nocy (zamiast w Salem Fish Guesthouse). Śniadania można było zjeść w kawiarni tuż obok hotelu, też bardzo eleganckiej.
  • Royal Hotel w Maskacie – bardzo dobry hotel, z wielkim apartamentem. Dwie bardzo duże sypialnie, dwie łazienki, możliwość wykupienia śniadania (chyba najlepsze i najbardziej zróżnicowanie śniadanie z wszystkich hoteli). Dość blisko do Wielkiego Meczetu. Super relacja cena/jakość – apartament za noc kosztował niespełna 300 zł.
  • Obóz Desert Stars Camp na pustyni Sharqiya – fantastycznie położony obóz z 10 namiotami. Od skraju pustyni trzeba przejechać ok. 15 km, końcówkę najlepiej pokonać razem z ekipą z obozu, bo GPS kiepsko na końcu prowadzi. Namioty są skromnie wyposażone, ale wystarczająco. Jedzenie smaczne, gospodarze bardzo życzliwi.

Nasze tipy i obserwacje

Poniżej kilka luźnych uwag, jakie nasunęły nam się po 9-dniowym pobycie w Omanie:

  • Poziom bezpieczeństwa to absolutny top. Dużo wyższy niż w Polsce. O to nie należy mieć najmniejszych obaw.
  • Znajomość języka angielskiego wśród Omańczyków jest powszechna, wśród migrantów zarobkowych różna, ale na poziomie podstawowym też zazwyczaj jest. Należy nastawić się na przyjazne zagadywanie ze strony tutejszych.
  • O ile w Jordanii należało mieć ze sobą drobne banknoty, bo w każdej chwili mogło się to przydać na drobny datek, tak w Omanie w ogóle to nie jest potrzebne. Nikt nie domaga się napiwków, datków, zwykle wręcz ludzie odmawiają przyjęcia pieniędzy w zamian za drobną uprzejmość.
  • W większości miejsc można płacić kartą, ale gotówkę też trzeba mieć, bo w kilku miejscach nie przyjmowano płatności kartą. Na lotnisku przy wyjściu są trzy bankomaty, z których można wypłacić omańskie riale. Z kartą mBanku Visa Świat Intensive po bardzo dobrym kursie, podobnie w Revolut. Na wszelki wypadek mieliśmy ze sobą dolary na wymianę, ale okazały się one niepotrzebne.
  • Warto wziąć ze sobą adaptery do gniazdek typu angielskiego.
  • Telefony komórkowe – roaming w Omanie jest kosmicznie drogi, więc pozostają dwie sensowne opcje. Pierwsza, jeśli telefon na to pozwala, karta e-sim (opcja nieco tańsza). Druga, z której my skorzystaliśmy, to zakup na lotnisku kart SIM lokalnych. Za 4 karty, z różnymi limitami danych (bodaj od 2 GB do chyba 5 lub 8 GB) zapłaciliśmy ok. 150 zł. Z kartami omańskimi mieliśmy małą przygodę – po 3 dniach przyszły do nas smsy, że musimy przesłać zdjęcie paszportu w celu weryfikacji danych. Zrobiliśmy to w punkcie usługowym operatora (Renna Mobile).
  • W kontakcie z hotelami, wypożyczalnią aut, obozem na pustyni, przewodnikiem po wadi podstawowym kanałem komunikacji jest WhatsApp.
  • Kwestia odpowiedniego ubioru. Na co dzień panuje tam liberalne podejście, które jednak znika, jeśli chodzi o meczety i niektóre muzea. Tam już należy przestrzegać dress code (długie spodnie, zakryte ramiona i u kobiet także włosy), inaczej po prostu nie wpuszczą. Z kolei w wadi też teoretycznie ten dress code obowiązuje, ale nie jest szczególnie przestrzegany.
  • Co bardzo nam się podobało – ani razu nie mieliśmy wrażenia, że ktoś chce nas na czymkolwiek oszukać ani naciągnąć.
  • Dość wcześnie robi się ciemno, już ok. 17.30-18.00. Nie należy obawiać się jazdy po ciemku, drogi między większymi miastami są oświetlone i jeździ się nimi bardzo dobrze.
  • Parkowanie niemal wszędzie jest darmowe. Na płatne parkingi natrafiliśmy tylko w dzielnicy Mutrah w Maskacie.

Wideopocztówka z Omanu

Fotorelacje

Birkat Al Mouz, Nizwa

Misfat al Abriyyin, Wadi Ghul, Balcony Walk

Bahla

Bait Al Safah, Harat Al Bilad

Sharqiya Sands

Oman Across Ages

Wadi Hawer, Wadi Bani Khalid

Turtle Beach, Wadi Shab

Sur

Rejs na wyspy Dimaniyat, Maskat

Maskat – Wielki Meczet, Opera Królewska

Podsumowanie

Czasem chwalimy jakieś miejsca bardziej, czasem mniej. Do Omanu nie mamy żadnych „ale”. Ten kraj po prostu nas oczarował. Fantastyczne miejsce, świetnie spędzone 9 dni, mnóstwo pozytywnych wrażeń. Oman nie jest w Polsce bardzo znany, rzadko stanowi też cel turystycznych wojaży, ale jeśli ktoś lubi poznawać nowe kultury, ciekawe miejsca i po prostu miło spędzić czas, to Oman jest do tego idealny. My jesteśmy zachwyceni i gorąco ten kraj polecamy!

PS. Polecamy również naszą relację, którą prowadziliśmy na naszym profilu na Instagramie. Relacja dostępna jest w zapisanych stories.

Mapa miejsc

← Poprzedni wpis

Następny wpis →

1 komentarz

  1. Eve Johnson

    interesting

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *