Położona tuż przy granicy z Białorusią góra Grabarka leży poza najbardziej popularnymi szlakami turystycznymi. Jedynym większym miastem w okolicy są Siematycze, a nieco na południe od Grabarki wije się Bug. Ale pewnie właśnie dlatego Grabarka jest miejscem zacisznym, spokojnym, skłaniającym do zadumy. Poza świętami religijnymi (największe przypada na 19 sierpnia – Święto Przemienienia Pańskiego) turystów jest tu niewielu, co bardzo sprzyja temu, by bez pośpiechu zwiedzić to miejsce.
A jest co zwiedzać. O klimacie Grabarki stanowią przede wszystkim tysiące krzyży umiejscowionych na wzgórzu. Na szczycie wzgórza stoi cerkiew, odbudowana po pożarze z 1990 roku. Mamy też klasztor, sklepik z pamiątkami, dom dla pielgrzymów, a u podnóża góry można spróbować wodę z cudownego źródełka. Bardzo ciekawym miejscem jest cmentarz, na którym są groby z inskrypcjami łacińskimi i pisane cyrylicą. Mocno nas zaintrygowało, że niekiedy członkowie tej samej rodziny, leżący obok siebie, mieli groby w różnych alfabetach.
Odwiedziliśmy to miejsce już drugi raz i podobało nam się tak samo, jak poprzednio.
Sanktuarium na świętej górze Grabarka to najważniejsze miejsce prawosławnego kultu na terenie Polski. Można je nawet porównać pod względem znaczenia do Częstochowy dla katolików.
Choć historia Grabarki jako miejsca kultu religijnego rozpoczęła się w 1710 roku, to znaczenie tego miejsca znacznie wzrosło po II Wojnie Światowej. Dlaczego? Ano z powodu utraty przez Polskę kresów i wielu ważnych dla prawosławnych miejsc kultu. Z tych, które pozostały w granicach Polski, Grabarka była najważniejsza.
Kult Grabarki rozpoczął się w 1710 roku, gdy w okolicy panowała epidemia dżumy lub cholery, są różne wersje tej historii. Epidemia zbierała straszliwe żniwo i ludzie chwytali się najróżniejszych sposobów, by uchronić się przed zarazą. Jednym z tych sposobów było posłuchanie starca z okolic Siemiatycz, który miał objawienie, rekomendujące udanie się do uroczyska Grabarka, co miało uchronić przed chorobą.
Nie mając nie do stracenia, tysiące ludzi posłuchało wezwania i udało się na górę Grabarka. I stał się cud - zdrowi uniknęli choroby, chorzy ozdrowieli. Wedle przekazów, na górze mogło zebrać się nawet 10 tys. ludzi.
Wdzięczni ludzie zaczęli stawiać na górze krzyże, a wkrótce postawiono tam też drewnianą kaplicę. Tradycja stawiania krzyży, zarówno w podzięce za różne łaski albo z modlitwami jest żywa do dziś, czyli ponad 300 lat! Szacuje się, że na zboczach Grabarki umieszczonych jest 10 tys. krzyży, od małych i skromnych, po naprawdę duże i solidne. Często te skromniejsze krzyże są związane razem i przymocowane do drzewa lub do większego krzyża.
To, niestety, nie jest drewniana kaplica z XVIII wieku. Cerkiew przetrwała różne wichry historii, obie wojny światowe, ale na początku lat 90. ubiegłego wieku spłonęła w wyniku podpalenia. Państwo polskie sfinansowało budowę nowej cerkwi, z kamienia, ale wykończonej drewnem i to tę odbudowaną cerkiew widzimy na zdjęciu.
Można zajrzeć do środka, ale wstęp jest jedynie do przedsionka.
Od lat 80. ubiegłego wieku popularne stały się zorganizowane pielgrzymki na Grabarkę. Początkowo było ich niewiele, ale obecnie do tego położonego w Puszczy Mielnickiej miejsca zmierzają pielgrzymi ze wschodniej Polski, ale także i z zagranicy.
Najważniejszy dniem na Grabarce jest 19 sierpnia, czyli Święto Przemienienia Pańskiego (lub dzień Spasa, czyli Zbawiciela w terminologii prawosławnej; słowo Spas, pisane w cyrylicy, jest motywem bardzo często występującym na krzyżach na Grabarce).
W ten dzień na Grabarkę zjeżdżają tysiące pielgrzymów. Ostatni fragment drogi, strome podejście na świętą górę, często pokonują na kolanach. Przez całą noc czuwają i modlą się w intencji zmarłych. Nad ranem uczestniczą w uroczystej mszy, po czym rozjeżdżają się do swoich domów, zostawiając nowe krzyże.
Bardzo ciekawym miejscem jest też położony tuż obok cerkwi prawosławny cmentarz. Mieszają się tu nagrobki w alfabecie łacińskim z cyrylicą. Często nawet groby członków jednej rodziny po części są pisane łaciną, a po części cyrylicą. Należy też zaznaczyć, że Grabarka jest dobrze przygotowana na przyjmowanie gości - wybudowano dom pielgrzyma, są toalety dla zwiedzających, jest sklep z pamiątkami religijnymi, a cały kompleks jest bardzo dobrze utrzymany, czysty, schludny.
U stóp Grabarki znajduje się jeszcze źródełko, które ma - wedle legendy - cudowne właściwości. Nam to położone tuż przy granicy z Białorusią miejsce bardzo się spodobało. Skłania do chwili zadumy, przemyśleń, a przy tym jest to bardzo ciekawy kawałek naszej historii i tradycji.
Dodaj komentarz