Za cel wycieczki w jeden z zimowych weekendów obraliśmy Gołuchów. To niewielka, licząca nieco ponad 2 tys. mieszkańców wieś, leżąca w okolicach Kalisza. Dlaczego warto tam się wybrać? Otóż w Gołuchowie jest bardzo ciekawy zamek z XVI wieku, a w zamkowych wnętrzach jest muzeum. Ale to nie wszystko. Wokół zamku jest ogromny park, z zabytkowymi alejami obsadzonymi drzewami, jeziorkiem, rzeczką. Czy to już wszystko? Otóż nie! Jest tam też Muzeum Leśnictwa (tego miejsca akurat nie zdążyliśmy zwiedzić) oraz pokazowa zagroda zwierząt, w której hodowane są m.in. żubry.
Aby zaś droga do Gołuchowa nie dłużyła się za bardzo, po drodze zrobiliśmy przystanek w Koszutach, jeszcze mniejszej od Gołuchowa wsi (500 mieszkańców) w gminie Środa Wielkopolska. Koszuty wyróżniają się bardzo ładnym dworkiem z muzeum (niestety akurat było zamknięte) oraz wiatrakami.
Koszuty
Celem naszej wycieczki był pałac w Gołuchowie. Aby jednak droga się nie dłużyła, sprawdziliśmy, czy po drodze nie znajduje się coś godnego uwagi. I tak oto trafiliśmy na miejscowość Koszuty koło Środy Wielkopolskiej, w której znajduje się taki oto dworek.
Skąd się wzięła nazwa miejscowości Koszuty? Koszuty to dawniejsza nazwa na jelenie, których było wiele w pobliskich lasach.
Dworek został wzniesiony około 1760 roku w stylu późnobarokowym. Co zwraca uwagę, jest bardzo zadbany.
W środku znajduje się muzeum, do którego niestety nie weszliśmy. Okazało się, że zimą jest ono czynne tylko w dni powszednie. Nie zrażamy się jednak, planujemy tu jeszcze wrócić i to nadrobić.
Co można zobaczyć w muzeum? Ekspozycja prezentuje polski dwór z przełomu XIX i XX wieku.
Dworek zbudowano na planie prostokąta, a sama budowla jest symetryczna.
Obok dworku jest park i stawek, a także widoczny naprawdę solidny budynek stanowiący pewnie zaplecze dla dworku.
Przy stawku funkcjonowała mała pompa, która wodę ze stawku pompowała do góry do źródełka, a potem wąską strużką spływała z powrotem. Zadanie dla chłopaków - wykombinować jak to wszystko działa. Poradzili sobie 🙂.
Co mogliśmy, to obejrzeliśmy, postaramy się jeszcze kiedyś tu zajechać i odwiedzić muzeum.
Przy wyjeździe z Koszut naszą uwagę przyciągnęły trzy wiatraki - wszystkie bardzo podobne, wszystkie w całkiem niezłym stanie. Zbudowano je także w XVIII wieku, ale przez większość swojego istnienia stały koło Środy Wlkp., dopiero 50 lat temu przeniesiono je do obecnej lokalizacji i obok dworku wiatraki te stały się symbolem Koszut.
Gołuchów
A oto i Gołuchów, a dokładnie plan ogromnego parku otaczającego pałac. Jak można dostrzec, jest tam spore jeziorko i rzeczka.
Dodatkową atrakcją Gołuchowa jest hodowla żubrów, do której prowadziły takie oto znaki. O żubrach jednak za chwilę, bo pierwsze kroki skierowaliśmy ku wyłaniającemu się zza drzew zamkowi.
Park wokół zamku w Gołuchowie to największych tego typu park w Wielkopolsce, liczy aż 160 hektarów. Uważany jest za jedno z cenniejszych założeń krajobrazowych w Polsce.
Zamek wzniesiono w XVI wieku i była to rezydencja magnacka rodu Leszczyńskich. Zamek zbudowano w stylu renesansowym i wzorowano na zamkach francuskich. Ciekawostką dotyczącą tego zamku jest to, że w jego wnętrzach kręcono kilka filmów, m.in. Akademię Pana Kleksa. Drugim pałacem, w którym kręcono ten film, jest pałac w Nieborowie i możliwe, że i jego odwiedzimy, a potem obejrzymy sobie film 🙂.
Na jednym z parkowych dębów w 2005 roku zawieszono rzeźbę św. Gwalberta. Ta mała kapliczka ma upamiętnić patrona leśników i ludzi pracujących w lesie. W lasach częściej można spotkać upamiętnienie św. Huberta, który jest patronem myśliwych. Św. Gwalbert jest rzadziej spotykany.
Obok pałacu, w dawnych zabudowaniach dworskich, zlokalizowano Muzeum Leśnictwa, ale zwiedzenie tego miejsca pozostawiliśmy na inną okazję.
Spacer po parku zostawiliśmy jednak na później, przed nami zwiedzanie gołuchowskiego zamku!
Gdy weszliśmy na dziedziniec pałacu, okazało się, że dziedziniec był zabudowany tylko z trzech stron, dzięki czemu rozciągał się z niego widok na część parkową.
Odwróciliśmy się i tak wygląda pałac w Gołuchowie od środka. Zastanowiło mnie, czy efektowna posadzka jest widoczna z góry - sprawdziłem na mapach Google'a i bez najmniejszego problemu można rozpoznać te czarno-białe wzorki.
Dzisiejszy wygląd zamku to zasługa gruntownej przebudowy, jaką przeprowadziła w drugiej połowie XIX wieku Izabela Czartoryska.
Czas na zwiedzenie wnętrz. Byliśmy jedynymi zwiedzającymi w tym momencie, więc mogliśmy w spokoju podziwiać kolejne komnaty.
Generalnie historia tego pałacu, a zwłaszcza wspaniałych zbiorów w nim zebranych przez właścicieli jest smutna. Księżna Izabela Czartoryska zgromadziła w nim jedną z najokazalszych kolekcji waz antycznych na ziemiach polskich. Niestety, w trakcie II Wojny Światowej Niemcy rozgrabili kolekcję i udało się odzyskać ledwie 20% przedwojennych zbiorów.
Najbardziej imponująca w tym pałacu była klatka schodowa. Ręcznie robiona, bogato zdobiona, z drewna, powstawała przez 28 lat, a tu z kolei pierwowzorem były florenckie pałace. Efekt jest znakomity.
Zwiedzanie było tak akurat - coś ciekawego zobaczyć, nie zanudzić się, liznąć nieco historii tego miejsca.
Adaś spojrzał na zwierzaki widniejące po lewej stronie i zadziwił swoją obserwacją: takie samo zwierzę jest na herbie Kalisza! Potem sprawdziłem, bo mnie to mocno zastanowiło - w herbie Kalisza nie ma żadnego zwierzęcia 🙂.
Nad tym drzewem chwilę przystanęliśmy, bo tabliczka informowała, że nadano mu imię Adam, na cześć ogrodnika parku gołuchowskiego Adama Kubaszewskiego.
A jak się dalej potoczyły losy zamku? W 2016 roku Skarb Państwa odkupił zamek od Fundacji Czartoryskich za 20 mln zł.
Budowla ta bardzo nam się spodobała - efektowna z zewnątrz, ciekawa wewnątrz, w pięknej okolicy.
W parku znajduje się pięć zabytkowych alei: lipowo-grabowa, lipowa, świerkowa, daglezjowa oraz dębowo-grabowa. Na zdjęciu aleja lipowa.
Miejsce największego zdumienia poznawczego Adasia. Jest jezioro i widać wyraźnie, że kaczki chodzą po wodzie. Jak to jest możliwe? Adaś nie potrafił tego logicznie wytłumaczyć, ale z pomocą przyszedł Jaś, który albo zauważył albo domyślił się, że w pewnych miejscach na jeziorku jest cienka warstwa lodu.
Park jest nie tylko miejscem rozwoju flory (naliczono tu 80 tys. drzew), ale i fauny (7 gatunków płazów, 3 gadów, 70 ptaków oraz 26 ssaków)
W końcu są i żubry! Są tu 4 żubry, można je było zobaczyć naprawdę z bardzo bliska (w odróżnieniu od Białowieży, gdzie przydałaby się lornetka, żeby coś zobaczyć). Przy okazji dowiedzieliśmy się sporo ciekawych rzeczy o żubrach, choćby tego, że na świecie obecnie jest około 4 tys. żubrów, z tego 1,3 tys. w Polsce (to największe skupisko żubrów na świecie). A wszystkie te żubry pochodzą od kilkudziesięciu sztuk, które uchowały się przed wyginięciem. Ciekawostka - od 1977 roku, gdy utworzono tu zagrodę dla żubrów, w Gołuchowie urodziło się 101 żubrów.
Oprócz żubrów w zagrodzie hodowane są też koniki polskie, daniele i dziki, ale te ostatnie akurat się przed nami schowały.
Pod względem atrakcyjności tę niedługą wycieczkę oceniamy bardzo wysoko. Gołuchów był świetny – zamek, park, żubry. A prawdopodobnie latem, gdy wszystko jest zielone, całość wygląda jeszcze lepiej. Także niepozorne Koszuty są warte tego, żeby na chwilę się w nich zatrzymać.