Włochy to kraj, do którego wraca się z ogromną przyjemnością. Jest niezwykle różnorodny i jest tam wszystko – cudowna natura, piękne zabytki, historia, pogoda, piłka nożna, no i oczywiście… fantastyczne jedzenie! Dlatego gdy pojawia się okazja kolejnej wizyty na Półwyspie Apenińskim, z przyjemnością z niej korzystamy!
Taką okazją były loty z Poznania do Neapolu. We wszelkich opisach tego miasta podkreślano, że nie jest to pierwszy, ani drugi, ani trzeci wybór jeśli chodzi o atrakcyjność turystyczną, ale jest to miasto, które mocno różni się od przeciętnego europejskiego miasta. I to nas zachęciło.
W bliskiej odległości od Neapolu znajdują się miejsca, które są obowiązkowe podczas wizyty w tym mieście. Należą do nich Wezuwiusz, Pompeje i Herkulanum. My skusiliśmy się jeszcze na jednodniową wycieczkę na słynną wyspę Capri. Zwieńczeniem wizyty w Neapolu był zaś mecz Serie A pomiędzy Napoli i SPAL.
Neapol
Neapol to miasto, które przez setki lat odgrywało bardzo ważną, może nawet kluczową rolę w życiu politycznym, gospodarczym i naukowym Europy. Już w 1224 roku założono tu publiczny uniwersytet, tu przez kilka wieków była stolica Królestwa Neapolu/Sycylii, to tu zbudowano pierwszą na terenie Włoch linię kolejową (Neapol - Salerno w 1839 roku). Losy tego miasta potoczyły się jednak tak, że dziś, choć nadal duże (sam Neapol liczy 900 tys. mieszkańców, a aglomeracja 3 mln), mocno straciło na znaczeniu i zostało bardzo w tyle nawet nie tylko za wieloma europejskimi miastami, ale i włoskimi.
Wybór odpowiedniego mieszkania na czas wizyty gdziekolwiek zawsze jest obarczony pewnym ryzykiem. Po pierwsze lokal powinien spełniać pewne standardy, a po drugie jego lokalizacja powinna ułatwiać zwiedzanie. W Neapolu trafiliśmy w dziesiątkę - wynajęliśmy mieszkanie tuż przy via Tribunali, w samym centrum miasta. Po wyjściu na ulicę mieliśmy przed oczami taką oto kapliczkę. W centrum Neapolu kapliczki były niemal co krok, ale ta wyróżniała się estetyką.
Na Plazza Plebiscito nasi chłopcy przyuważyli pomniki lwów. Jako że przez tydzień pobytu w Neapolu nie widzieliśmy żadnego, nawet marnego placu zabaw (a jeszcze wówczas nasze dzieci były w takim wieku, że był to dla nich punkt obowiązkowy każdego zwiedzania), to potraktowali te biedne lwy jako substytut, słaby, bo słaby, ale zawsze, placu zabaw.
W tle mamy Plazza Plebiscito, liczący aż 25 tys. metrów kwadratowych plac, jeden z największych we Włoszech. Z uwagi na swoje rozmiary często bywa wykorzystywany do organizacji imprez. Nazwa placu pochodzi od plebiscytu, zorganizowanego w 1860 roku w sprawie przyłączenia Królestwa Obojga Sycylii do Piemontu.
Tunel Burboński, zbudowany 150 lat temu, okazał się imponującą budowlą. Co ciekawe, nigdy nie został użyty do pierwotnego celu (do przemarszu wojsk między pałacem króla a garnizonem), ale bardzo się przydał w trakcie bombardowań w czasie II wojny światowej. Pani przewodnik użalała się, że Włosi mieli przerąbane, bo najpierw byli z Niemcami, to bombardowali ich alianci, a potem byli z aliantami, to bombardowali ich Niemcy. Po wojnie w tunelu policja zrobiła wrakowisko na skonfiskowane motory i samochody.
Z tym pomnikiem, obecnie umiejscowionym w czeluściach Tunelu Burbońskiego, wiąże się ciekawa historia. Przedstawia on Aurelio Padovaniego, jednego z liderów ruchu faszystowskiego na początku XX wieku. Był on niezwykle popularny i po jego śmierci w 1926 roku jego imieniem nazwano jeden z placów Neapolu i postawiono mu pomnik. Po II wojnie światowej na fali likwidacji przejawów faszyzmu we Włoszech nazwę placu zmieniono, a pomnik usunięto i zeskładowano gdzieś w tunelu, który był wówczas używano jako wysypisko. I dopiero w 2010 roku przypadkiem, przy sprzątaniu tunelu, pomnik został odnaleziony.
Nie będę ukrywać, że niektóre atrakcje wzbudzają w nas większe zainteresowanie niż inne. Przykładowo katakumby zwykle wygrają z muzeum malarstwa. A w Neapolu katakumb nie brakowało. Na zdjęciu katakumby San Gennaro. W katakumbach były trzy rodzaje grobów - dla pospólstwa płytkie groby na poziomie ziemi, dla warstwy średniej widoczne prostokątne wgłębienia w ścianach i dla warstwy wyższej specjalnie wykuwano większe grobowce.
Pierwsze katakumby zaczęły powstawać w Neapolu już w II wieku n.e., te San Gaudioso są ciut starsze, datowane na V wiek n.e. Drążenie grobów pod ziemią ułatwiał materiał - Neapol jest zbudowany na wulkanicznym tufie z Wezuwiusza, który jest idealnym materiałem do kopania tuneli i podziemnych labiryntów.
Neapol cd.
Nie będziemy jednak ukrywać, że Neapol ma też gorszą twarz. Brud, zaniedbane kamienice, śmieci, chaos przestrzenny to nieodłączne cechy tego miasta. Nasi chłopcy bardzo szybko pojęli też, że na hasło "Na bok!" w takich miejscach jak to na zdjęciu należy reagować błyskawicznie. W przeciwnym razie można zostać rozjechanym.
Jak to się stało, że Neapol z świetnie prosperującego i ważnego miasta stał się siedliskiem przestępczości, biedoty i mnóstwa innych problemów? Punktem zwrotnym w historii miasta wydaje się być zjednoczenie Włoch - od tego momentu zaczęły się uwidaczniać coraz większe różnice pomiędzy bogacącą się północą i biedniejącym południem.
Wiele miejsc w Neapolu przy niewielkich kosztach można by znacznie upiększyć. Choćby ten placyk - gdyby usunąć te wielkie kontenery na śmieci, posadzić jakąś zieleń, dać ładne oświetlenie, to wszystko jakoś by wyglądało. A tu i tak było o tyle nieźle, że śmieci tylko troszkę się przesypywały. W wielu innych miejscach było z tym znacznie gorzej.
Komunikacja w Neapolu wymaga oddzielnego omówienia. Kupiliśmy trzy bilety tygodniowe na komunikację. Kij, że ten bilet nie działał na wszystko (bo np. linia nr 1 i linia nr 2 są obsługiwane przez inne firmy). Gorzej, że jeden bilet przestał przepuszczać przez bramki po 3 dniach, drugi "zepsuł się" kolejnego dnia. Gdy poszedłem z reklamacją do okienka, pan machnął tylko ręką, żeby się tym drobiazgiem nie przejmować i przechodzić obok 🙂. Neapol.
I jeszcze jedna historyjka z metra. Poprosiłem naszego gospodarza o podanie najlepszej drogi do naszego mieszkania. Napisał: wysiądźcie na trzeciej stacji, Dante. Weszliśmy do metra, patrzymy na mapę - kurczę, Dante to piąta stacja. W rzeczywistości była to czwarta stacja 🙂. A rozkłady godzinowe nawet tam nie wiszą, bo i metro, i autobusy i tak jeżdżą jak chcą.
Bez wątpienia dla neapolitańczyków bardzo ważny jest futbol. Widać to było także w rozmaitych sklepikach, w których był bardzo szeroki asortyment gadżetów kibicowskich, także tych anty. Tutaj maskotka Napoli, czyli osiołek Ciuccio korzysta z papieru toaletowego z herbami nielubianych klubów. Numerem 1 w gadżetach anty był zdecydowanie Gonzalo Higuain - traditore. Nic dziwnego, przeszedł z Napoli do Juve.
Miłym akcentem pośród tych wszystkich figurek było to, że można było znaleźć postacie dwóch Polaków - Milika i Zielińskiego. Choć podobieństwo bywało dość umowne, w identyfikacji pomagały numery na spodenkach i koszulce. Podejrzewam, że dziś - po kilku latach - figurki Milika wycofano ze sprzedaży, zwłaszcza gdy trafił do wyjątkowo tu nielubianego Juventusu.
Gdy kupiliśmy bilety na samolot, jedną z pierwszych rzeczy było sprawdzenie terminarza Serie A. I okazało się, że w trakcie naszego pobytu Napoli gra ze SPAL. Zdobycie biletów okazało się pewnym wyzwaniem, ale ostatecznie udało się i zaliczyliśmy "polski" mecz. Po jednej stronie Salamon, po drugiej Zieliński (co prawda, z ławki). Widoczność, jak widać, była żenująca, ale bardziej nastawialiśmy się na poczucie atmosfery meczu niż ekscytowanie się wydarzeniami boiskowymi.
Wezuwiusz, Herkulanum
Jest i krater. Okazało się, że jest to ogromna dziura o średnicy 500 metrów, dość głęboka i zasypana piachem i kamieniami. Nie jest to jednak wulkan wygasły. W przeciągu ostatnich 2 tysięcy lat zanotowano 26 poważniejszych wybuchów Wezuwiusza i wiele pomniejszych. Ostatni wybuch miał miejsce w 1944 roku, od tego czasu wulkan nie przejawia żadnej aktywności. Średnica kaldery wynosi 500 metrów, a głębokość 250 metrów.
Choć czas naglił, bo Vesuvio Express mógł nam odjechać, nie wszyscy mieli ochotę zejść na dół :). Wracając zaś jeszcze do kwestii wulkanicznych, to prawdziwym, ogromnym zagrożeniem dla całego Neapolu jest nie Wezuwiusz, ale superwulkan umiejscowiony pod Neapolem o nazwie Campi Flegrei. Ostatni raz wybuchł on 40 tys. lat temu i w istotny sposób wpłynął na klimat całej planety. Istnieje hipoteza, że wybuch Campi Flegrei przyczynił się do wyginięcia neandertalczyków. Superwulkan cały czas wykazuje oznaki aktywności w postaci gorących źródeł, fumaroli i solfatar. Zdarzają się także trzęsienia ziemi, a w latach 80. XX wieku grunt w miasteczku Pozzuoli podniósł się o 3 metry. Skutki większej erupcji byłyby bez wątpienia tragiczne.
W komplecie z Wezuwiuszem zaliczyliśmy Herkulanum. To jedno z trzech miast zniszczonych przez wybuch Wezuwiusza w 79 roku n.e. Gdy wchodziliśmy na teren wykopalisk, zapomnieliśmy na parę minut o wybuchu sprzed prawie 2000 lat - naszą uwagę przykuł telefon i relacja tekstowa ze skoków w Pyongczang. Były chwile nerwów, obgryzania paznokci, ale był happy end - mamy złoto Kamila Stocha! 🙂 Na zdjęciu ruiny Herkulanum i sprawca nieszczęścia Herkulanum - Wezuwiusz.
Wykopaliska w Herkulanum w zasadniczy sposób różnią się od Pompejów. Po pierwsze wielkością - Herkulanum jest bardzo kameralne, do obejścia w godzinkę. W czasach rzymskich pełniło ono funkcje wypoczynkowe, stąd też zupełnie inny charakter zabudowy. Po drugie, Herkulanum zachowało się w lepszym stanie niż Pompeje. Po trzecie, duża część Herkulanum prawdopodobnie pozostanie już na zawsze pod ziemią, gdyż nad zalaną błotem wulkanicznym miejscowością powstały Resina i Portici. Aby dokopać się do reszty Herkulanum, należałoby zniszczyć istniejące dziś budynki i ulice.
Najcenniejszym i najbardziej zaskakującym odkryciem w Herkulanum była Willa Papirusów, w której odnaleziono 1826 zwojów papirusów sprzed 2 tysięcy lat. Niestety, wiele z nich podczas prób odczytania zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Tylko 340 z nich zachowało się w nienaruszonym stanie, 970 uległo częściowym uszkodzeniom, a reszta zachowała się jedynie we fragmentach.
Wielkim problemem Herkulanum, ale tak samo Pompejów, jest postępujące niszczenie odkopanych zabytków. Szkodzi im narażenie na deszcze, zanieczyszczenia, ruch turystyczny, ale też zwykły wandalizm i kradzieże. Jak widać na zdjęciu, Włosi podejmują próby ochrony zabytków, ale problem pogarszania się stanu zabytkowych budowli pozostaje.
Pompeje
Na początek dwa słowa o historii Pompejów. Była to dobrze prosperująca miejscowość, położona 20 km od Neapolu. Została założona w VII wieku p.n.e. Początkowo była pod panowaniem greckim, potem etruskim, wreszcie rzymskim. Rozkwit miasta został jednak brutalnie zahamowany w I wieku n.e. poprzez dwie katastrofy naturalne.
Najpierw w 62 roku n.e. 65% Pompejów zostało zniszczone przez silne trzęsienie ziemi. Mieszkańcy odbudowali większą część zniszczeń, ale już kilkanaście lat później wybuch pobliskiego wulkanu Wezuwiusz dokończył dzieła zniszczenia, tym razem już definitywnie. Po blisko dwóch tysiącach lat odkopano miasto (choć jeszcze nie całe) i znaleziono dwa tysiące skamieniałych ciał. Oto jedno z nich.
Nareszcie deszcz ustąpił i można było spokojnie podziwiać starożytne miasto. Zostało ono ponownie odkryte pod koniec XVI wieku, a wykopaliska prowadzone są od 1748 roku. Trzeba mieć na uwadze, że po drodze popełniono wiele błędów. Metody badań archeologicznych w XVIII i XIX wieku były mocno niedoskonałe i podczas pierwszych wykopalisk zniszczono wiele cennych zabytków. Dość długo nie przykładano należytej wagi do ochrony najcenniejszych znalezisk i wiele z nich zostało rozkradzionych. Kolejne straty przyniosła II wojna światowa - dwukrotnie Pompeje stały się obiektem nalotów alianckich.
Mimo tych zastrzeżeń zachowało się wiele malowideł, fresków i innych elementów małej architektury. Cały czas są też prowadzone prace zabezpieczające i renowacyjne. Czasami nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że ludzie w Pompejach mieli lepsze warunki do życia niż przynajmniej część mieszkańców dzisiejszego Neapolu.
Na samym końcu Pompejów znajduje się amfiteatr z 80 roku p.n.e. Mieścił on 20 tysięcy widzów, a jedynie bardzo pobieżny rzut oka na trybuny pozwala stwierdzić, że jest z nich lepszy widok na scenę niż z trybun neapolitańskiego stadionu San Paolo (a od 2020 roku stadionu Diego Armando Maradony) na boisko :).
Capri
Okolice Neapolu słyną nie tylko z pizzy, ale także z limoncello. Jest to likier wytwarzany z gatunku cytryn charakteryzujących się dużym rozmiarem, grubą skórką oraz soczystym i bardzo kwaśnym miąższem. Co ciekawe, Limoncello podaje się w temperaturze pokojowej, ale w maksymalnie schłodzonych kieliszkach, jako dodatek do deserów.
Na morzu Tyrreńskim w okolicach Neapolu znajduje się kilka wysp. Najbardziej znane z nich to Ischia oraz Capri. Ta druga jest uważana za najładniejszą z grona niewielkich włoskich wysp. Przed nami Capri, a konkretnie jedna z dwóch miejscowości na wyspie, o nazwie, cóż za niespodzianka, także Capri :).
Czy warto zwiedzić Neapol i okolice? Bez wątpienia tak. Sam Neapol znacząco różni się od wielu innych, europejskich miast. Jeśli chodzi o porządek, estetykę, komunikację, udogodnienia to neapolitańczycy mają mnóstwo rzeczy do poprawy. Ale jest też w Neapolu wiele fascynujących miejsc – od katakumb, przez tunele, kościoły, murale, po knajpki z pysznym jedzeniem, misterne szopki, a na ponurych uliczkach w centrum kończąc. Czy chcielibyśmy tam mieszkać? Bez wątpienia nie. Ale pod względem poznawczym Neapol był niezwykle interesującym miejscem.
Dużo do zaoferowania mają też okolice Neapolu. Pompeje i Herkulanum są zabytkami o znaczeniu światowym, Wezuwiusz to jeden z nielicznych wulkanów na kontynencie europejskim, a Capri jest ucztą dla oczu po kilku dniach zwiedzania zaułków Neapolu. Gdybyśmy mieli jeszcze kilka dni, na pewno zwiedzilibyśmy jeszcze półwysep Sorrento. Ale i tak opuszczaliśmy Kampanię bardzo zadowoleni.