Do Porto trafiliśmy przy okazji. Wybieraliśmy się na Azory, ale aby się na ten archipelag dostać, trzeba lecieć przez Lizbonę lub przez Porto. Jako że stolicę Portugalii już kilka lat temu zwiedziliśmy, postanowiliśmy wybrać opcję z Porto. Tak ułożyliśmy sobie loty, że przed Azorami mieliśmy pół dnia na zwiedzenie Porto, a po Azorach kolejne półtora.

Już wstępny research odnośnie Porto okazał się bardzo obiecujący. To tętniące życiem (zwłaszcza w sezonie letnim) miasto, oferujące mnóstwo rozmaitych atrakcji. Od zabytkowych budowli, przez dzielnicę Ribeira, ikoniczny most Luisa I, całą dzielnicę powiązaną z winiarstwem aż po muzykę fado i kultowy klub piłkarski FC Porto z pięknym stadionem i ciekawym muzeum. Można tu ciekawie spędzić znacznie więcej czasu niż dwa dni.

Co podobało nam się w Porto:

  • dobrze rozwinięta komunikacja publiczna
  • dobrze skomunikowane z centrum miasta lotnisko
  • bardzo bogata oferta gastronomiczna
  • dobra znajomość języka angielskiego wśród miejscowych
  • fajny klimat na ulicach – sporo grajków i innych atrakcji

Estadio do Dragao – stadion FC Porto

Centrum, Sé do Porto, księgarnia Lello, São Bento

Ribeira, koncert Fado

Okolice Mostu Luisa I