Na pierwszy rzut oka Węgrów (położony we wschodniej części Mazowsza, niedaleko granicy z Podlasiem) nie wydaje się być wielce atrakcyjnym miejscem na zwiedzanie. Często jednak pozory mylą. Wybraliśmy się na niedługi spacer tylko i wyłącznie po najbliższych okolicach Rynku Miejskiego i odkryliśmy mnóstwo ciekawych miejsc. A wiemy, że Węgrów ukrywa jeszcze kilka innych ciekawych zakątków, które może odwiedzimy przy innej okazji.
Węgrów to niewielkie, 13-tysięczne miasteczko, położone we wschodniej części województwa mazowieckiego. Raczej nie jest to miejsce przyciągające tłumy turystów, ale spacer tylko po centrum Węgrowa pozwolił nam odkryć różne ciekawe zakamarki. W tym budynku w 1570 r. założono drukarnię ariańską, w której drukowano m.in. dzieła sławnego teologa Piotra z Goniądza. Obecnie mieści się tak Urząd Stanu Cywilnego.
Ruszamy z Rynku Miejskiego ulicą Narutowicza. Niedawno przeprowadzono tu gruntowny remont i bardzo dobrze się stało, że nie położono tu asfaltu, a dostosowano nawierzchnię ulicy i chodnika do wiekowych domków.
Drewniane domki przy ul. Narutowicza to pozostałości po dawnej gminie protestanckiej.
Domy na Narutowicza pochodzą z XVIII, XIX i początków XX wieku.
Ulica Narutowicza nie jest trasą przelotową, raczej małą uliczką z ruchem lokalnym. Można tu spokojnie przystanąć na ulicy i poczuć atmosferę dawnego Węgrowa.
Na końcu ul. Narutowicza stoi kościół Świętej Trójcy. Po informacjach z poprzednich zdjęć nietrudno zgadnąć, że jest to kościół protestancki.
Kościół został zbudowany w latach 1836-41 w stylu klasycystycznym. W funkcji kościoła ewangelickiego zastąpił on stary drewniany kościół, który za chwilę zobaczymy.
Jest to kościół jednonawowy, cechujący się prostotą i skromnością. Organy na chórze zaliczają się do najcenniejszych zabytków w tej kategorii w Polsce.
Nasze kroki kierujemy w stronę cmentarza ewangelickiego.
Na cmentarzu dominuje drewniany budynek. To stary kościół ewangelicki z 1679 roku. Co ciekawe, został on zbudowany w ciągu jednej doby!
Został on zbudowany w miejscu poprzedniego drewnianego kościoła z 1634 roku, który został spalony przez reformatów w 1678 roku.
Sam cmentarz jest nieco starszy, z drugiej połowy XVI wieku.
Jak widać, cmentarz jest nieco zaniedbany, ale niektóre nagrobki zachowały się w bardzo dobrym stanie.
Odwiedzając cmentarz jeszcze nie wiedzieliśmy, że znajdują się na nim nagrobki szkockich tkaczy z XVII wieku, które przypominają o tym, że Węgrów był kiedyś miejscem przyjaznym dla wyznawców różnych religii. Szkotów do Węgrowa sprowadził książę Bogusław Radziwiłł, który nadał cudzoziemcom prawo miejskie magdeburskie, zrównując ich z obywatelami Węgrowa. Obok siebie pokojowo żyli katolicy, protestanci i Żydzi. Późniejsze niesnaski, m.in. potop szwedzki i konflikty między kalwinistami i ewangelikami spowodowały odpływ Szkotów z Węgrowa.
Cmentarz wraz z kościołem znajdują się na szlaku Drewniane Skarby Mazowsza. Może kiedyś skusimy się na pozostałe skarby 🙂.
Już wiemy, że Węgrów był w przeszłości ośrodkiem ewangelików, ale była tu też znacząca społeczność żydowska. Jesteśmy już na ul. Zwycięstwa...
... by obejrzeć Dom Rabina. II Wojna Światowa przyniosła zagładę węgrowskim Żydom i obecnie pozostało po nich już niewiele śladów.
Tuż koło Rynku, choć nieco schowany jest budynek Starej Plebanii., zbudowany w stylu dworkowym.
Wracamy do punktu startu, czyli na Rynek Miejski. Został on niedawno gruntownie wyremontowany i prezentuje się znacznie lepiej niż wcześniej. Na zdjęciu jeden z ważniejszych budynków przy rynku - Dom Gdański. Zbudowano go w XVIII wieku w stylu barokowym i początkowo mieścił się tam zajazd. Jest to też pamiątka po czasach świetności Węgrowa jako znaczącego ośrodka handlowego. Tu bowiem spotykały się szlaki handlowe z czterech stron Rzeczypospolitej. Obecnie jest to siedziba Biblioteki Publicznej.
Przy ul. Kościelnej stoi nieco zapuszczony budynek dawnego Kolegium Księży Komunistów. Jego budowę rozpoczęto w 1708 roku, mieściła się w nim szkoła średnia prowadzona przez księży bartolomitów. W XVIII wieku w budynku działał też teatr.
Szkoła została zamknięta po Powstaniu Listopadowym w ramach represji za wsparcie udzielane powstańcom przez księży bartolomitów.
Przy Rynku Miejskim jest też miejsce na kościół - konkretnie na Bazylikę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z pierwszej połowy XVI wieku. Pechowo się złożyło, że nie mamy zdjęcia pokazującego całą budowlę, więc pozostaniemy przy detalach bazyliki 🙂.
Początkowo był to kościół katolicki, potem kalwinistyczny, jeszcze potem braci polskich i na powrót katolicki. W 1997 roku Jan Paweł II nadał węgrowskiemu kościołowi miano bazyliki mniejszej.
W zakrystii bazyliki przechowywane jest słynne Lustro Twardowskiego. Ten magiczny artefakt, z którym związane są różne legendy, wykonany został z białego metalu, stopu srebra, złota, cynku i cyny. Podobno Napoleon Bonaparte, który gościł w Węgrowie w 1812 r., ujrzał w lustrze swoją klęskę pod Moskwą. I tak się przeraził, że zrzucił zwierciadło na ziemię, które pękło na trzy części. Choć to tylko jedna z wielu hipotez dotyczących pęknięcia lustra.
Skręcając z Rynku w ul. Kościuszki dotrzemy do kolejnych historycznych punktów miasta.
Zarówno ul. Kościuszki, jak i pobliska ul. Kilińskiego, to niemal żywe skanseny. Niewiele już takich się ostało, choć na wschodzie Polski jest większa szansa, by takie miejsce spotkać.
Niespiesznie przechadzając się pośród drewnianych domów dotarliśmy do Parku im. Armii Krajowej.
To są jeszcze zdjęcia sprzed wielkiego remontu tego parku. Obecnie to miejsce wygląda zupełnie inaczej, a jego rewitalizacja została przeprowadzona naprawdę z rozmachem.
Piękna, szeroka, zacieniona aleja wzdłuż ul. Kościuszki.
Z parkiem im. Armii Krajowego sąsiaduje klasztor poreformatów.
Budowlę w stylu barokowym ukończono w 1715 roku i przekazano ojcom reformatom. W 1994 roku przy klasztorze utworzono nową parafię św. Piotra z Alkantary i św. Antoniego z Padwy.
Chyba najbardziej spodobały nam się drewniane domy przy ul. Narutowicza z jednej strony rynku oraz przy ul. Kilińskiego i Kościuszki z drugiej strony. Niektóre nieco podniszczone, niektóre pięknie zdobione, zdecydowana większość wygląda na zamieszkałe. To jest świat, który jeszcze gdzieniegdzie, choć coraz rzadziej, można spotkać, ale który jednak odchodzi. Nawet krótki spacer unaocznił nam, że w Węgrowie współistniały różne religie. Czasem zgodnie, czasem mniej zgodnie. To jednak już historia – żydów w Węgrowie już nie ma, ewangelików w znaczącej liczbie też.
A sam Węgrów warto zwiedzić!