Dopóki nasze dzieci były małe, na wakacje jeździliśmy w miejsca, gdzie nie było forsownych marszów, ciężkich podejść i innych tego typu atrakcji. Dzieci w końcu podrosły, stwierdziliśmy, że spróbujemy wyjazdu w góry i zobaczymy, na co stać nas i nasze pociechy w tej kwestii. Skoro to już zostało postanowione, pozostał wybór konkretnego miejsca. Po namyśle zdecydowaliśmy się na Alpy. Najpierw na 6 dni pojechaliśmy do Słowenii w Alpy Julijskie, a stamtąd na kolejne 6 dni we włoskie Dolomity.

Naszym założeniem było jednak nie tylko łażenie po górach, ale poznanie Słowenii. Jest to mały kraj, większych od niego jest 5 województw w Polsce, aby przejechać go z jednej strony na drugą wystarczą 3 godziny. Dlatego też nie było żadnego problemu, by z Jesenic, gdzie mieszkaliśmy, pojechać na wycieczkę do Ljubljany.

Wąwóz Vintgar

Planica, wodospady Pericnik

Dolina Krma, podejście pod Triglav

Skofja Loka, Ljubljana

Bohinjskie jezioro, Vogel

Mangart

Wyjeżdżaliśmy ze Słowenii bardzo zadowoleni. Alpy Julijskie bardzo nam się podobały, oferowały bardzo różnorodne atrakcje. Od ciekawych tras trekkingowych, wejść na szczyty, poprzez piękne jeziora, wspaniałe widoki, skocznie narciarskie, wąwozy – naprawdę jest w czym wybierać. Ljubljana także sprawia korzystne wrażenie. Jest niewielka, jak na stolicę, ale ładna, zadbana, akurat na kilka godzin połażenia.

Jeśli mielibyśmy trochę na siłę szukać mankamentów, to chyba jedynie byłyby to ceny, nieco wyższe niż w Polsce.

Na pewno dylematem przy podróży do Słowenii jest to, czy jechać tam na raz, czy też z noclegiem po drodze. Trasa wg map Google jest do przejechania w 11,5 godziny, aczkolwiek jak zawsze, z postojami, robotami drogowymi itd. wyszło jakieś 2 godziny dłużej. My zdecydowaliśmy się wyjechać bardzo wcześnie, jeszcze w nocy i przejechaliśmy tę trasę na raz. Jest to trochę męczące, ale mając już to doświadczenie, ponownie również wybralibyśmy tę samą opcję.