Wyjątkowo dużo rozterek mieliśmy co do wyboru miejsca na letnie wakacje. Jedna opcja zdyskwalifikowała się przez wojnę na Ukrainie, inna przez przerażające ceny, koniec końców stanęło na Słowacji. Wynajęliśmy apartament tuż przy Tatrach, ale nie chcieliśmy się ograniczać tylko i wyłącznie do chodzenia po górach. Okazało się, że wystarczy ruszyć się autem o pół godziny czy godzinę, by zwiedzać takie miejsca jak imponujące zamki, średniowieczne miasta, aquapark, Słowacki Raj czy Małą Fatrę (tu akurat było ciut dalej). Gdy pogoda dopisywała, wyprawialiśmy się też w Tatry.

Szlak Biela Voda – Zelene Pleso, Zamek Spiski, Spiska Sobota

Ferrata Kysel, Klasztor Kartuziansky

Szlak Chata pod Soliskiem – Predne Solisko, Szlak Szczyrbskie Jezioro – Wodospad Skok, kopalnia Opali w Dubniku, Bardejov

Szlak Hrebenok – Chata Tery’ego, Tricklandia

Zamek Orawski, Janosikowe Diery, Szlak przełomem Hornadu

Szczerze mówiąc, nie mieliśmy przed tymi wakacjami jakichś szalonych oczekiwań. Tatry to nie Alpy (i faktycznie, Tatry to nie Alpy, choć oczywiście mają swój urok), sama Słowacja też nie jest raczej celem turystycznych pielgrzymek. Tymczasem okazało się, że spędziliśmy tam bardzo ciekawe półtora tygodnia. Przede wszystkim bardzo różnorodnie dobieraliśmy aktywności. Trochę z przymusu (nieco dokuczały nam deszcze), ale też trochę aby uniknąć monotonii. Bardzo nam się podobało, że Słowacy byli doskonale przygotowani na polskiego turystę. Niemal wszędzie były informacje po polsku, często też menu w restauracjach, a w sklepach niedaleko granicy można nawet było płacić w złotówkach. Plusem Słowacji jest też to, że dojazd z większości terenu Polski jest stosunkowo łatwy i szybki, w porównaniu z innymi wakacyjnymi destynacjami.

Reasumując Słowacja bardzo nam przypadła do gustu.