Na północnym krańcu Poznaniu, na uboczu, znajduje się Kokoryczowe Wzgórze. Jest to doskonałe miejsce na niedługi spacer, a przy tym można liznąć odrobinę historii. Znajduje się tam pałac rodziny von Treskow, cmentarz tej rodziny oraz ruiny zameczku, które ruinami były od momentu budowy.
Zacznijmy od tego, gdzie Kokoryczowe Wzgórze się znajduje. Jest ono usytuowane na północnych krańcach Poznania. Najlepiej zostawić auto przy ul. Podbiałowej. Od razu można zobaczyć resztki pałacu von Treskow. Jest to budowla z 1825 roku, postawiona przez Zygmunta Otto von Treskow, która w rękach rodziny von Treskow znajdowała się do 1945 roku. Dziś niestety jest to budowla porzucona i niszczejąca.
Niedawno gospodarz tych terenów, Nadleśnictwo Łopuchówko, utworzył na wzgórzach ścieżkę edukacyjną, a dla dzieciaków przygotował grę. Można ją pobrać pod poniższym linkiem: https://lopuchowko.poznan.lasy.gov.pl/sciezka-edukacyjna-w-poszukiwaniu-zielonej-energii-
Teren wokół pałacu został przeznaczony na park angielski. Park miał obszar 15 hektarów, a zatem całkiem spory. W granicach parku znajdowało się spore wzgórze, które opadało w stronę doliny Warty.
W parku znajdują się dwie charakterystyczne dla tego miejsca rośliny. Oto pierwsza z nich - kokorycz pusta. Od niej nazwę wzięło Kokoryczowe Wzgórze
Druga z tych roślin to rannik zimowy. Szczególnie efektownie ranniki wyglądają wczesną wiosną, na przełomie lutego i marca, gdy zakwitają na żółto.
Z rannikiem jest o tyle ciekawa historia, że początkowo rósł tylko w ogrodzie pałacowym, a dopiero potem rozplenił się na resztę parku.
W parku znajduje się też cmentarz rodziny von Treskow.
Niestety, cmentarz jest mocno zaniedbany, trochę zdewastowany. Ta biała, pamiątkowa tabliczka na jednym z grobów została ufundowana przez jednego z potomków rodziny von Treskow i została tu umieszczona w 1992 roku.
Na części grobów można odczytać inskrypcje w języku niemieckim.
Widać jednak, że prawdopodobnie okoliczni mieszkańcy pamiętają o tym cmentarzu.
To jest grób Otto Heinricha von Treskow, wnuka pierwszego właściciela tych terenów i budowniczego pałacu w Radojewie. Na tym cmentarzu spoczywa też żona Otto, Amelie Auguste.
Przedostatnim właścicielem majątku był Herman Max von Treskow. W trakcie II Wojny Światowej dostał się on do niewoli i w trakcie przemarszu jako jeniec został zastrzelony. Na cmentarzu jest jego pusty grób.
Wraz z końcem wojny dobiegła też końca historia rodziny von Treskow w Radojewie.
My zmierzamy jednak dalej, na wzgórze, do jeszcze jednej budowli pozostawionej przez rodzinę von Treskow.
Ok. 1815 roku na wzgórzu postawiono ruiny zamku neogotyckiego. Tak jest, od samego początku były to ruiny i takie było zamierzenie twórców.
Miejsce to pełniło kilka funkcji: punkt widokowy, miejsce modlitw oraz spotkań towarzyskich.
Dziś nie jest to dobry punkt widokowy, a to za sprawą drzew, które na tyle wysoko urosły, `ze widoków ze wzgórza po prostu nie ma.
W latach świetności ruiny na wzgórzu były znacznie bardziej okazałe niż dziś i były doskonale widoczne z doliny Warty.
Kokoryczowe Wzgórze odwiedziliśmy kilka razy, w różnych porach roku. To zdjęcie pochodzi z połowy lutego, bo właśnie wtedy jest najlepszy czas na podziwianie ranników.
I na tym kończymy nasz spacer po Kokoryczowym Wzgórzu - idealnym miejscu na niezbyt długi, weekendowy wypad w mało znane, ale bardzo ciekawe miejsce.
Szczególnie efektownie Kokoryczowe Wzgórze wygląda na przełomie zimy i wiosny, gdy zbocza wzgórza pokrywają się żółtym dywanem kwitnących ranników zimowych. Okolica ta może być też przystankiem w trakcie pieszego lub rowerowego zwiedzania doliny Warty.